Parafia pw. świętych Apostołów Piotra i Pawła
w Krępie Kościelnej

15 sierpnia

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

 

Prawda o Wniebowzięciu Matki Bożej stanowi dogmat naszej wiary, choć formalnie ogłoszony stosunkowo niedawno - przez papieża Piusa XII 1 listopada 1950 r. w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus:

"...powagą Pana naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła i Naszą, ogłaszamy, orzekamy i określamy jako dogmat objawiony przez Boga: że Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej" (Breviarium fidei VI, 105) Orzeczenie to papież wypowiedział uroczyście w bazylice św. Piotra w obecności prawie 1600 biskupów i niezliczonych tłumów wiernych. Oparł je nie tylko na innym dogmacie, że kiedy przemawia uroczyście jako wikariusz Jezusa Chrystusa na ziemi w sprawach prawd wiary i obyczajów, jest nieomylny; mógł je wygłosić także dlatego, że prawda ta była od dawna w Kościele uznawana. Papież ją tylko przypomniał, swoim najwyższym autorytetem potwierdził i usankcjonował. Przekonanie o tym, że Pan Jezus nie pozostawił ciała swojej Matki na ziemi, ale je uwielbił, uczynił podobnym do swojego ciała w chwili zmartwychwstania i zabrał do nieba, było powszechnie wyznawane w Kościele katolickim. więcej

15 sierpnia 1920r.

Bitwa Warszawska


Bitwa warszawska (nazywana też Cudem nad Wisłą) – bitwa stoczona w dniach 12-25 sierpnia 1920 w czasie wojny polsko-bolszewickiej. Uznana za 18 na liście przełomowych bitew w historii świata.

Cud nad Wisłą to nie tylko wspaniałe zwycięstwo militarne, które wydarzyło się 96 lata temu. To także potężne doświadczenie duchowe, w którym uczestniczą kolejne pokolenia Polaków. Cud ten współtworzy ich tożsamość. Ile w bolszewikach było nienawiści do Polaków, można wyczytać z „Dziennika” genialnego Izaaka Babla. Pamiętnik wojny roku 1920 był jak wojaczka – rwany, brutalny, nieszczędzący okrutnych szczegółów. A między wierszami pełne złości słowa o „Polaczkach”: jeśli tylko ujarzmieni, pobici albo upokorzeni, smutni, błagający o życie – dobrze. Gdy trzęsą się z zimna w bieliźnie – tym lepiej. Jakaś zajadłość dzika płynie z opisów autora „Zmierzchu”, który z kozakami Budionnego przemierzał Polskę. Warto chwycić skrawek tych opisów, by odczuć, jaka to siła złego ducha parła na Warszawę. By uzmysłowić sobie, dlaczego ludność naszej stolicy szła tysiącami sypać wały i umocnienia, a potem własną piersią dać odpór Złu. By bronić swoich Matek, Żon i Córek przed bolszewikiem. Plakaty, na których widać okrutną gębę bolszewika, były rodzajem propagandowej karykatury, lecz jakże celnej – jak dobrze oddawały one to, co było treścią wojny i sednem Bitwy Warszawskiej. Już od czasów Dżyngis-chana ciągnął na zachód morderczy, dziki żywioł, który przetoczył się przez księstwa ruskie, a potem nadał swoiste piętno cywilizacji rosyjskiej i wreszcie sowieckiej. Tej cywilizacji „turańskiej”, jak celnie nazwał ją genialny nasz historyk Feliks Koneczny. Obrona Warszawy stała się więc polem ostatecznej rozgrywki między wojskami dwóch cywilizacji. Po tym jak nad Wisłą stał się ów słynny „cud” i genialne kontrnatarcie znad Wieprza rozniosło bolszewików w pył, cała Europa odetchnęła z ulgą. Już kilka lat po wojnie 1920 r. rozpoczęły się spory dotyczące jej przebiegu, sensu i wymiaru strategicznego kolejnych posunięć. Fundamentalna praca głównego inżyniera zwycięstwa, Marszałka Józefa Piłsudskiego – „Rok 1920” – była także rodzajem polemiki z przeciwnikiem. Wcześniej swoją wersję napisał Michaił Tuchaczewski i nasz Dziadek odnosił się do analiz bitwy wykonanych przez „p. Tuchaczewskiego”, unikając przydawania mu wojskowej szarży. I dzisiaj toczą się spory historyków usiłujących np. znaleźć ojca sukcesu w gen. Tadeuszu Rozwadowskim. Nie ulega jednak kwestii, że kluczowe decyzje podejmował zawsze sam Marszałek. W swojej analizie wspomina zresztą o propozycjach Rozwadowskiego czy Maxime’a Weyganda, a także o swoich decyzjach. Sam rozkaz koncentracji nad Wieprzem miał olbrzymie znaczenie – wiązał się przecież z oczekiwaniem niezwykłego wysiłku od dziesiątków oddziałów i tysięcy żołnierzy, którzy w ciągu pięciu dni musieli pokonać dystans 150 km. Liczba niewiadomych, zagadek, przypuszczeń i założeń była tak wielka, że rzeczywiście trzeba szukać opieki Opatrzności nad całym manewrem. Już u zarania naznaczony lekkim szyderstwem endecki termin „cud nad Wisłą” był w warunkach nieprzewidywalnej wojny prawdziwym cudem. Na wielu poziomach – strategicznym, militarnym, społecznym etc. W roku 1925 Marszałek ofiarował egzemplarz książki „Rok 1920” Bolesławowi Wieniawie-Długoszowskiemu. Dedykacja zaczynała się tak: „Kochany Wieniawo! Szaleńcze, co uzdę starasz się nakładać sam sobie, nie dla starej przyjaźni, lecz dla honoru służby ze mną, Kolego, ofiaruję Wam tę książkę, pierwszy płód mózgu, pracującego nad prawdą o wojnie i pierwszych dniach Polski”. A potem następował niezwykły fragment. Jakby klucz do dzisiejszych różnych naszych sporów, gdy patrzymy na historię i decyzje podejmowane przez przodków. „W tych zawiłych, a tak brudnych, tak wściekle brudnych stosunkach wojna na chłodny rozum musiała być przegrana. Mówiłem to sobie tysiąc razy, gdym obiektywnie i chłodno szanse Polski i swoje rozważał. Rok kryzysu, rok 1920, prawie to udowodnił, prawie pokazał, gdzieśmy właściwie stali ze swym rodzimym brudem i brakiem honoru służby, a z nadmiarem hańby służby sobie tylko jedynie jakimś brudnym, sprzedajnym często mafiom, szukającym często bandycką drogą zysku i władzy. W tych warunkach okręt państwa, będącego w stanie wojny, często podlega katastrofom i bez masztów i żagli jest właściwie rozbitkiem, oddanym na łaskę fal i wiatru”. W tej dedykacji pisanej ukochanemu Wieniawie zawarł Marszałek głęboką myśl – że historia w trakcie wojny biegnie często niezbadanymi drogami, a wynik starć jest równie nieprzewidywalny, co los okrętu miotanego przez fale. Tym bardziej warto o tym myśleć dzisiaj, gdy tak łatwo rzuca się ostre słowa wobec tych naszych bohaterów z przeszłości, którzy wierząc w wygraną, ponosili porażkę. Jak w roku 1863, kiedy wisiała nad nami rosyjska potęga, lecz myśmy nieulękle rzucali jej wyzwanie. Albo jak w 1944 r., gdy tuż nad Wisłą stali nowi bolszewicy. A cóżby to było, gdyby manewr znad Wieprza się nie powiódł – gdyby zbyt słabymi siłami broniona Warszawa padła łupem Tuchaczewskiego? Gdyby nic z niej nie zostało, jeno popiół i zgliszcza? Czyż w takim wypadku nie można by szukać znamion obłędu u Marszałka? Jednak wygrał. Zwyciężył. Obronił Polskę i cywilizowany świat.

Pielgrzymka parafialna autokarowa

22 sierpnia 2017r.(wtorek);

Sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej, Królowej Podlasia- Matki Jedności - KODEŃ; Największe Sanktuarium na Podlasiu, blisko granicy białoruskiej.
Co roku do tego Sanktuarium przybywa 100 tysięcy pielgrzymów.

- Bazylika w Sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej;
- Kalwaria Kodeńska;
- Zamek Sapiehów;
- Ogród Zielny Matki Bożej;
oraz odwiedzimy Kostomłoty. Nieopodal Kodnia w maleńkiej wsi znajduje się jedyna w Polsce parafia neounicka, jednocześnie Sanktuarium Unitów Podlaskich obrządku wschodniego.




ZAPISY DO 20.08 W ZAKRYSTII PO KAŻDEJ MSZY ŚWIĘTEJ,
W KANCELARII PARAFIALNEJ -  KS.AREK LUB PANI KATECHETKA HALINA BUGAJ, TAKŻE U KSIĘDZA PROBOSZCZA;


Ogłoszenia parafialne na tydzień 14.08 do 20.08:

- W niedzielę i święta Msza święta w okresie wakacyjnym o godz. 800, 1000, 1200 w kościele parafialnym i o godz. 1400 w kaplicy w Jaworskiej Woli; W okresie wakacyjnym w niedzielę i święta w lipcu i sierpniu Mszy świętej o godz. 1600 nie ma. 

- Msze święte w dni powszednie o 700, 730;

- Kancelaria parafialna czynna w dni powszednie od 800 do 900;

- 15 sierpnia Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Msze święte w kościele parafialnym o godz. 800, 1000, 1200 i w Kaplicy w Jaworskiej Woli o godz.1400. Na każdej Mszy świętej poświęcenie kwiatów, ziół, kłosów zbóż. W polskiej (i nie tylko) tradycji dzisiejsze święto zwane jest również świętem Matki Bożej Zielnej. Na pamiątkę podania głoszącego, że Apostołowie zamiast ciała Maryi znaleźli kwiaty, poświęca się kwiaty, zioła i kłosy zbóż. Lud wierzy, że zioła poświęcone w tym dniu za pośrednictwem Maryi otrzymują moc leczniczą i chronią od chorób i zarazy

- 6 sierpnia wyruszyła z naszej diecezji pielgrzymka piesza na Jasną Górę. W naszej parafii  duchowo pielgrzymujemy  gromadząc się na modlitwie Apelu Jasnogórskiego od 6 sierpnia do 13 sierpnia o godz. 2100. Zapraszamy do wspólnej modlitwy. Ostatni Apel Jasnogórski 13 sierpnia w niedzielę o godz. 2100;

- Bardzo prosimy aby na niedzielę kościół posprzątali mieszkańcy Krępy Górnej

1 sierpnia 1944r. godzina "W"

Wybuch Powstania Warszawskiego


Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie,

Zapomnij o mnie…

 

1 sierpnia 1944 r. o godz. 17 wybuchło Powstanie Warszawskie. Do wolnościowego zrywu przystąpiło blisko 40 tys. żołnierzy Armii Krajowej. „Po tym powstaniu i jego zdławieniu Warszawę spotka zasłużony los – zupełne zniszczenie” – napisał 5 sierpnia 1944 r. w swoim dzienniku Hans Frank, generalny gubernator okupowanych ziem polskich. Walki trwały 63 dni i zakończyły się kapitulacją stolicy.

31 lipca 1944 r. Komendant Główny Armii Krajowej gen. Tadeusz Komorowski „Bór” wydał dowódcy Okręgu AK Warszawa – płk. Antoniemu Chruścielowi „Monterowi” – rozkaz rozpoczęcia 1 sierpnia 1944 r. o godz. 17 zbrojnej walki z okupantem w stolicy. Mimo bohaterskiej walki powstańcom nie udało się pokonać Niemców i wyprzeć ich z miasta. Dwa miesiące powstańczych walk przyniosły stolicy ogromne straty. Zginęło ponad 200 tys. Polaków, a 150 tys. trafiło do obozów. Po pięknej Warszawie, nazywanej Paryżem Północy, pozostały jedynie zgliszcza. Ogromne zniszczenia spowodowane były nie tylko ostrzałem artyleryjskim i nalotami lotniczymi. Niemieckie oddziały wysadzały i podpalały wszystko, co spotkały na swojej drodze. Już w pierwszych dniach powstania spłonął Mariensztat. Niemal w całości zniszczono Stare Miasto. Obalono Kolumnę Zygmunta, rozjechano czołgami płyty Grobu Nieznanego Żołnierza, wysadzono w powietrze ruiny Zamku Królewskiego. Następnie niszczono: Wolę, Powiśle, Czerniaków, Śródmieście, Mokotów i Ochotę.

 

63 dni – tyle trwał jeden z największych zrywów wolnościowych w historii Polski.

 

Ta urocza dziewczynka z kokardą we włosach i opaską z czerwonym krzyżem na ramieniu to Różyczka Goździewska-ośmioletnia sanitariuszka. Pomagała w powstańczym szpitalu polowym kompanii "Koszta", urządzonym w kamienicy przy Moniuszki 11. To zdjęcie z sierpnia 1944 r. autorstwa Eugeniusza Lokajskiego "Broka", jednego z najważniejszych fotoreporterów powstania warszawskiego. Nie tylko rejestrował powstańcze walki i trudy życia na pierwszej linii frontu, lecz także portretował uczestników tamtych wydarzeń. Różyczka Goździewska przeżyła wojnę. Po jej zakończeniu mieszkała we Francji, gdzie zmarła w 1989 r. w wieku 53 lat.

Tekst zaczerpnięty ze źródeł internetowych.

Zbrodnia Wołyńska

Ludobójstwo UPA i OUN


11 lipca 1943 roku oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii zaatakowały jednocześnie 99 polskich miejscowości na Wołyniu. Zginęło kilka tysięcy osób. Było to apogeum pierwszej fazy terroru ukraińskiego wobec Polaków na Wołyniu. 11 lipca nastąpiło równoczesne uderzenie UPA na 99, a 12 lipca - na 50 wsi polskich (min. Poryck, Sądowa, Zagaje, Kisielin).

Zbrodnia Wołyńska to antypolska czystka etniczna przeprowadzona przez nacjonalistów ukraińskich, mająca charakter ludobójstwa. Objęła nie tylko Wołyń, ale również województwa lwowskie, tarnopolskie i stanisławowskie – czyli Galicję Wschodnią, a nawet część województw graniczących z Wołyniem: Lubelszczyzny (od zachodu) i Polesia (od północy). Czas trwania Zbrodni Wołyńskiej to lata 1943–1945. Sprawcy Zbrodni Wołyńskiej – Organizacja Nacjonalistów Ukraińskich frakcja Stepana Bandery (OUN-B) oraz jej zbrojne ramię Ukraińska Armia Powstańcza (UPA) we własnych dokumentach planową eksterminację ludności polskiej określali mianem „akcji antypolskiej”.


Na wojnie giną ludzie co jest rzeczą normalną ale w tym przypadku zamordowano wiele dzieci bez względu na wiek lecz z jednego powodu, że były Polakami. To na wojnie jest nienormalne. Spoglądając na powyższe zdjęcie mamy wrażenie, że mogłyby to być nasze dzieci. Takie rzeczy nie robią ludzie lecz bydlęta w ludzkiej skórze pozbawieni jakichkolwiek cech człowieka.

PAMIĘTAJMY O NICH

Według ostrożnych szacunków polskich badaczy, Zbrodnia Wołyńska pochłonęła około 100 tysięcy Polaków (40–60 tys. na Wołyniu, 30-40 tys. w Galicji Wschodniej, co najmniej 4 tys. na ziemiach dzisiejszej Polski, z czego do 2 tys. na Chełmszczyźnie – w pd-wsch części województwa lubelskiego). Następnych co najmniej 485 tys. Polaków (125 tys. z Wołynia, 300 tys. z Galicji Wschodniej, 60 tys. z Chełmszczyzny) partyzantka ukraińska zmusiła pod groźbą śmierci do ucieczki na teren Polski centralnej. Należy dodać, że wiosną 1944 r. także blisko 20 tys. Ukraińców z Chełmszczyzny porzuciło swoje domostwa z obawy przed polskim podziemiem.

Na skutek polskich akcji odwetowych do wiosny 1945 roku zginęło prawdopodobnie 10–12 tys. Ukraińców. Z tej liczby ok. 2–3 tys. osób zginęło na Wołyniu, 1–2 tys. w Galicji Wschodniej, a w okresie do 1947 roku 7–8 tys. na ziemiach dzisiejszej Polski (z czego 2,5 tys. na Chełmszczyźnie). Niektóre z polskich akcji odwetowych były zbrodniami wojennymi. Jednak zdaniem polskich historyków nie można stawiać znaku równości między nimi a zorganizowaną, antypolską akcją OUN-UPA.

Polecamy Państwu portal edukacyjny www.zbrodniawolynska.pl. Na głównej stronie portalu edukacyjnego IPN www.pamiec.pl zamieszczono specjalne okno wyróżnione 1943 ZBRODNIA WOŁYŃSKA. PRAWDA I PAMIĘĆ, gdzie znajduje się wiele materiałów na ten temat.

Tekst zapożyczony z oficjalnego profilu IPN na Facebooku.


FATIMA - Portugalia

100 lat objawień

Najświętszej Maryi Panny


W 1916 r. w niewielkiej portugalskiej miejscowości o nazwie Fatima trójce pobożnych dzieci: sześcioletniej Hiacyncie, jej o dwa lata starszemu bratu Franciszkowi oraz ich ciotecznej siostrze, dziewięcioletniej Łucji, ukazał się Anioł Pokoju. Miał on przygotować dzieci na przyjście Maryi. Pierwsze objawienie Matki Najświętszej dokonało się 13 maja 1917 r. Cudowna Pani powiedziała dzieciom: "Nie bójcie się, nic złego wam nie zrobię. Jestem z Nieba.

 

Chcę was prosić, abyście tu przychodziły co miesiąc o tej samej porze. W październiku powiem wam, kim jestem i czego od was pragnę. Odmawiajcie codziennie różaniec, aby wyprosić pokój dla świata". Podczas drugiego objawienia, 13 czerwca, Maryja obiecała zabrać wkrótce do nieba Franciszka i Hiacyntę. Łucji powiedziała, że Pan Jezus pragnie posłużyć się jej osobą, by Maryja była bardziej znana i kochana, by ustanowić nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca. Dusze, które ofiarują się Niepokalanemu Sercu Maryi, otrzymają ratunek, a Bóg obdarzy je szczególną łaską. Trzecie objawienie z 13 lipca przedstawiało wizję piekła i zawierało prośbę o odmawianie różańca. Następnego objawienia 13 sierpnia nie było z powodu aresztowania dzieci. Piąte objawienie 13 września było ponowieniem prośby o odmawianie różańca. Ostatnie, szóste objawienie dokonało się 13 października. Mimo deszczu i zimna w dolinie zgromadziło się 70 tys. ludzi oczekujących na cud. Cudem słońca Matka Boża potwierdziła prawdziwość swoich objawień. Podczas tego objawienia powiedziała: "Przyszłam upomnieć ludzkość, aby zmieniała życie i nie zasmucała Boga ciężkimi grzechami. Niech ludzie codziennie odmawiają różaniec i pokutują za grzechy".Chociaż objawienia Matki Bożej z Fatimy, jak wszystkie objawienia prywatne, nie należą do depozytu wiary, są przez wielu wierzących otaczane szczególnym szacunkiem. Zostały one uznane przez Kościół za zgodne z Objawieniem. Dlatego możemy, chociaż nie musimy, czerpać ze wskazówek i zachęt przekazanych nam przez Maryję. Z objawieniami w Fatimie wiążą się tzw. trzy tajemnice fatimskie. Pierwsze dwie ujawniono już kilkadziesiąt lat temu; ostatnią, trzecią tajemnicę, wokół której narosło wiele kontrowersji i legend, św. Jan Paweł II przedstawił światu dopiero podczas swojej wizyty w Fatimie w maju 2000 r. Sam Ojciec Święty wielokrotnie podkreślał, że opiece Matki Bożej z Fatimy zawdzięcza uratowanie podczas zamachu dokonanego na jego życie właśnie 13 maja 1981 r. na Placu Świętego Piotra w Rzymie.


Poniżej link do oficjalnej polskiej strony dotyczącej rocznicy objawień.



Poniżej link do oficjalnej portugalskiej strony Sanktuarium w Fatimie.

Tam też można obejrzeć transmisje na żywo z uroczystości.